Farsa.

Nikt. Powtarzam: nikt! Nikt nie jest w stanie zmieścić się w 4 tysiącach. Owszem, oszczędności w budżecie – rozumiem. Ale! Człowiek pracujący ciężko na ten kraj przez x-dziesiąt lat, uzbiera na koncie w ZUS-ie kilkaset tysięcy złotych. Nie żyje wiecznie. Na emeryturze nie wykorzysta wszystkich pieniędzy. Dobrze, niech wyjeździ połowę (i tak niewykonalne). Zasiłek to marne, MARNE 4000 złotych. Reszta przepada. I tak w kieszeni państwa zostają grube pieniądze. Chcecie stracić mniej? Niech zasiłek to będzie 6-10 tysięcy. Rodzina idzie, wybiera, ZUS płaci do zakładu pogrzebowego, a to co zostanie, niech wraca do ZUS.