Fundusze unijne. Koniec z finansowaniem parków …

…cóż – to się aż prosi o komentarz.

Trzeba wiedzieć, że można być zadłużonym nawet na 90% swoich dochodów, a wciąż mieć zdolność kredytową i być wiarygodnym dla banków. Można też nie być wcale zadłużonym, nie mając w oczach banków zdolności kredytowej. Czyli wysokość zadłużenia (w stosunku do budżetu) nie stanowi o rzeczywistej sytuacji miasta. Znaczenie ma zdolność obsługi tego zadłużenia. Są miasta (gminy), które całe swoje budżety przejadają wydając na działalność bieżącą. Ich zadłużenie wynosi niekiedy 0%, ale ich sytuacja budżetowa jest dramatyczna.

Opisane w artykule nowe zasady dystrybucji środków oznaczają przede wszystkim dwie rzeczy. Aby otrzymać środki unijne, trzeba będzie mieć środki własne, a drugim czynnikiem decydującym będzie tak zwana stopa zwrotu. Pisałem już o tym czynniku jakiś czas temu.

Jak to się konkretnie przekłada na finansowanie? Otóż preferowani są… bogaci. Im więcej gmina/miasto może dołożyć do inwestycji, tym ma większe szanse na dofinansowanie. I co ważne – preferowani będą… duzi! Chodzi po pierwsze o kwestię stopy zwrotu, która z natury rzeczy w dużych, szybciej się rozwijających ośrodkach będzie wyższa, ale też o drugie, czyli coś co nazwał bym „stopniem wykorzystania” środków czyli efektywnością. Przy podejmowaniu decyzji o np. budowie linii tramwajowej, preferowane będą te miasta, w których z takich nowych linii skorzysta więcej osób.

Dlatego właśnie kończy się finansowanie basenów czy hal sportowych, bo efektywność takich inwestycji jest znikoma. Nie ma ani (kapitałowej) stopy zwrotu – po prostu są nierentowne i trzeba do nich dopłacać, ani właściwej efektywności, ponieważ są wykorzystane w stosunkowo niewielkim stopniu.

Dla lubuskiego nie są to niestety dobre wieści. Miasta mają tak niskie dochody, że mimo stosunkowo niewielkiego zadłużenia, nie mają większych zdolności do generowania wkładu własnego. Nawet budżet wojewódzki nie jest na tyle silny by dźwignąć większe samofinansujące się projekty jak np. własne koleje regionalne – to przykład na przedsięwzięcie z szansą na zwrot z kapitału oraz na wysoką efektywność (jaką ma z reguły transport szynowy). Planowane inwestycje, które ja nazywam zwykłymi wydatkami obciążającymi budżet trzeba będzie powiesić na kołku. Z większych wydatków możliwe będzie w zasadzie tylko inwestowanie w Kisielin i częściowo w UZ, o ile uda się wykazać zwrot z inwestycji, co w obliczu braku inwestorów nie będzie takie łatwe.

Chciałoby się krzyknąć: WRESZCIE! Dość marnowania pieniędzy na bzdurne pomysły pseudopolityków nieudaczników jak Babimost czy Wydział Medyczny na UZ (dla garstki studentów). Trzeba się będzie teraz sporo nagłowić, nakombinować, podejmować współpracę międzygminną, międzypowiatową, by wymyślić takie rodzaje inwestycji, które faktycznie przełożą się na jakość życia.