Kredyt hipoteczny – artykuł 297

Witam,

w dużym skrócie:

4 lata temu przyjaciółka poprosiła mnie o pomoc w uzyskaniu kredytu. Jej firma była na skraju bankructwa, pieniądze z kredytu miały temu zapobiec. Wystawiła mi zaświadczenie o zarobkach które było fałszywe. Sprawa skończyła się wyrokami w zawieszeniu. Ja dostałem 1 rok w zawieszeniu na 3 lata.

Dziś chciałbym skorzystać z kredytu hipotecznego. Zastanawiam się tylko czy w ogóle jest sens wypełniać wniosek?

Zdolność kredytową mam, ale czy bank może dać kredyt komuś kto popełnił przestępstwo gospodarcze? Do wniosku potrzebna jest oczywiście umowa przedwstępna a więc i wpłata zadatku. Jeśli bank odmówi mi kredytu to zadatek przepadnie.

Może ktoś z Was zna proces analizowania wniosku kredytowego od kuchni? We wniosku o kredyt nie ma pytania o karalność. Czy to oznacza, że się tego nie sprawdza? A może wręcz przeciwnie – oczywistę jest, że się sprawdza i dlatego się o to nie pyta?

2 lata temu również chciałem wziąć kredyt. O wszystkim opowiedziałem w oddziale banku który wszyscy znamy z nazwy. Od doradcy kredytowego usłyszałem radę (we wniosku była rubryka z pytaniem o karalność z artykułu 297): „jak pan zaznaczy to napewno decyzja będzie odmowna, jeśli pan nie zaznaczy to my tego nie sprawdzamy”. Wiem, że gdybym skłamał we wniosku to już drugie przestępstwo na koncie. Wyszedłem z banku i odpuściłem myślenie o kupnie mieszkania aż do dziś…

z góry dzięki za odpowiedzi.