Raiffeisen Polbank, omijać z daleka.

Taka historia.

Założone konto firmowe w ówczesnym Polbanku. Używane głównie do rozliczeń z ZUS.

Póki działalność toczyła się bezproblemowo, wszystko działało bez zarzutu.

Przychodzą problemy, rachunek blokuje komornik. Konto przez jakiś czas pozostaje w bezruchu.

Nie wpływają nań żadne środki. W międzyczasie zostaje złożona dyspozycja zamknięcia rachunku. Jest rok 2012.

Nie pamiętam, ale najprawdopodobniej sam czegoś do końca nie dopilnowałem, więc nie wypada wieszać psów tylko na banku. Niefrasobliwość własna okazuje się bolesna.

Jak się okazuje, po czasie, bank sprzedał wierzytelność (opłaty za prowadzenie rachunku w kwocie 389 PLN) jakiejś podejrzanej firemce o swojsko brzmiącej nazwie Universe 2 Niestandaryzowany Sekurytyzacyjny Fundusz Inwestycyjny Zamknięty ble ble pierdu pierdu, a ta ochoczo sprawę myk do e-sądu. Finał taki, że oczywiście do akcji wkracza komornik. Nie będę opisywał niedociągnięć i niedorzeczności, jakie wynikły w międzyczasie w działalności tego pożal się Boże „sądu”, nie w tym rzecz.

Chodzi o to, że bank, który przy otwieraniu rachunku zna numer telefonu klienta, zna jego adres e-mail, zna również adres domowy. Ale w tym konkretnym przypadku na adres domowy przychodziły jedynie wyciągi z konta, ewentualnie reklamowy syf zachwalający kolejne wspaniałe „produkty”. Nie było nic odnośnie tej konkretnej sytuacji. Uprzedzę w tym momencie ewentualne komentarze, zawsze odbieram wszelką korespondencję i nie mam mowy, abym coś zignorował lub zlekceważył, szczególnie w tak ważnej sprawie.

Już nie chodzi o te śmieszne trzysta kilkadziesiąt złotych, chodzi o zasadę i elementarną uczciwość. Bank, mimo że znał i adres mailowy i numer telefonu, ani razu nie pofatygował się nikt, aby zasygnalizować problem. Najprościej było sprzedać śmieszną wierzytelność, przypomnę dokładnie 389,72 PLN.

I tu moje ostrzeżenie. Nawet głupkowate reklamy z udziałem Justyny Kowalczyk niewiele zdziałają, zanim ktokolwiek zdecyduje się na otwarcie rachunku w tym „banku” proszę się dokładnie zastanowić.

Można wieszać na mnie psy, bo pewnie sam czegoś nie dopilnowałem i frycowe zapłacić muszę. Chodzi o zasadę i styl działania. W reklamie piękne i słodkie pierdzenie, rzeczywistość i stosunek do klienta,jelenia, petenta* są zupełnie różne od lukrowatego obrazka.

*Niepotrzebne skreślić.