Re: Fundacja wspólna inicjatywa

Wcześniej wspomniany Pan Mariusz w portfelu nosił po pare tys zł a kelnerkom dawał po pareset zł napiwku(ciekawe skąd było go na to stać, no prosze;/), co do alkoholu się zgadzam bo często jak wracałyśmy po pracy do biura to siedział pijany a nas wyganiał spowrotem w teren po 10 godzinach pracy bo nie wyrobiłyśmy normy chodź padał deszcz i wiadomo że cieżko kogoś zatrzymać jak leje ale nie… musiałysmy siedzieć do wieczora i wyrabiać norme bo wiadomo że on wtedy mniej zarobił, bo jedna zbierała dziennie około 400zł bo jedna cegiełka kosztowała 10zł to niech ma on chociaż 1 zł na sztuce to i tak jak pracowało powiedzmy 10 osob to swoje dziennie dostał, tak jak i Pan prezes bodajże Tadeusz ale juz nie pamietam, on wgl prawie nie przychodził po fundacji a parenaście tys pewnie dla niego odchodzilo… Zenada jednym słowem bo tam było za dużo ludzi którzy się chcieli nachapać żeby coś dla dzieci zostało!!!