Ulotki,pikiety

Już jestem po.Rozdawalam ulotki 2 razy dzis i jeszcze raz ide.Oczywiscie wlazlam do banku i poinformowalam bardzo podniesionym tonem,ze zostalam okradziona z wszystkich moich oszczednosci i wyszlam.Zdenerwowalam sie ,nie powiem ,co mnie jeszcze bardziej rozochocilo do dzialania.Za kilka minut oczywiscie pojawil sie ochroniarz i na poczatek dal do zrozumienia ze jak najbardziej moge tu stac bo to zgodne z prawem ale troszke dalej bo chodnik nalezy do banku.Potem przyszla dyrektorka banku i mowi,ze musi zadzwonic w tej sprawie na centrale.Ja mowie prosze dzwonic. Moze ktos sie w koncu obudzi.I to tyle.Ide jeszcze dzis do urzedu miasta upewnic sie ze chodnik nalezy do nich i dalej upubliczniac sprawe.

Jestem mile zaskoczona.Wielu ludzi bylo zainteresowanych.Wiekszosc brala ulotki.Niektorzy sami podchodzili.Niektorzy sie zatrzymywali i ucinali dluzsze pogawedki.Jeden pan to nawet nie chcial tej ulotki i odszedl ale potem wrócił po nia haha !!!!Jedna Pani przyszla i jak zaczelam opowiadac o tym jak bank kradnie,ta zdenerwowala sie i zaczela przeklinac siarczyście 🙂