Z wielu spraw

Kiedy jeszcze ze za PRL zostałem kapitanem, to byłem na liście płac statku na 3 miejscu. 2 oficerów z racji nadgodzin miało więcej. Teraz w naszym fachu jest sprawiedliwość. Najpierw kapitan a potem długo nic i dopiero następny.

Pamiętam zmiany. To stało się wtedy, kiedy dali nam paszporty na zawsze. No i się rypło. Paszport w kieszeń i za robota po świecie. Bez pozwoleń, tak po prostu, bo nasze dyplomy były honorowane na całym świecie. PŻM musiał podnieść do standardów przynajmniej dogodnych bander, bo ludzie zaczęli masowo się zwalniać. To jest związane z koniecznością wyprowadzenia statków pod obce bandery. Gdyby podniesiono płace do koniecznego poziomu pod polską banderą, to opodatkowanie funduszu płac wykończyłoby firmę w mgnieniu oka. Pod obcymi banerami nap ZUS to mój wybór, fundusz płac jest opodatkowany np na Bahama. Ale i tak PLO tego nie udźwignęło.

Ale i tak pewnego razu się wk… i zacząłem pracować jako wolny strzelec na świecie.

I ciekawa rzecz. Wielu załogantów zamiast cieszyć się z radykalnej podwyżki płac, marudziło, dlaczego kapitan ma tak dużo. Wtedy zaczęło mi totalnie wisieć ile zarabia manszaft.

Oczywiście widzę patologię w wynagradzania prezesów. Na to jest tylko jedno lekarstwo. PRYWATYZACJA. Wtedy pobory managementu są wyłącznie sprawą właścicieli.

Rentowność państwowych firm jest kiepska wszędzie tam, gdzie one istnieją.

Powiesz pewnie KGHM. ale to jest samograj. Póki ceny miedzi są takie jakie są.

M.